ScrollToTop
magazyn mamy

Gucio

Data: 01 grudzień 2016 Autor Mama Gosia

Dzień zaczynam o 9...a nieee, przecież zmiana czasu była! Teraz ósma i otwieram oczy. Mycie zębów, kawa i relaks...o taaak. Później prysznic, suszenie włosów, śniadanie, odkurzanie, pranie, sprzątanie. Dla przyjemności spacer, kilka kilometrów w nadmorskim parku....zakupy i obiad. A później to leciiii odpoczynek, kolacja, film w tv i znowu sen....takie mam spokojne i luksusowe życie!....nieeee! Samo czytanie to nuda, a co dopiero taki dzień....wszyscy by tak powiedzieli, ja też! Ale ominęłam najważniejszy składnik mojego życia, od niedawna i już do jego końca....mojego cudownego syna Gustawa ....także tak, prawda...po zmianie czasu budzimy się o 8....hahhh, rozbawiło mnie gdy opowiadałam koleżance o zmianie godziny pobudki Gucia...a ona w śmiech! "Kochana, zmiana czasu była!"...a no taaaak! Taki cudowny zegarek się koło mnie budzi. Otwiera swoje wielgachne oczy, patrzy na mnie i uśmiech od ucha do ucha...teraz jak to piszę to mam łzy w oczach...bo nigdy nie sądziłam, że można tak wspaniale zaczynać dzień muszę się temu małemu za to szczęście odwdzięczyć i zanim wstajemy, wygłupiamy się i szalejemy w łóżku później prowadzę mojego 5miesięczniaka na jego plac zabaw w salonie...on zaaferowany zabawkami, a ja mam czas na kawę myszka już potrafi przerzucić się na brzuch i w drugą stronę, więc nie robi mamie problemu, że nie dosięgnie zabawki...sam stawia sobie cel, by po jakimś czasie (czasami naprawdę długim) go osiągnąć...ja z kubkiem obok niego mogę to wszystko obserwować...ten mój cud z brzucha! Ale za chwilę nuda..."mama wymyśl coś innego"....więc zapraszam młodzież do łazienki, gdzie biorąc prysznic bawię sie z nim w "a kuku" zza zasłony on w swoim leżaczku ma czas poćwiczyć nogi i się pobujać nie wiem kiedy i jak się tego nauczył, ale wygląda to przekomicznie! Gdy robię sobie śniadanie on bawi się swoją żyrafką sophie...co dzieci w tym widzą, nie wiem! Ale jak mu ją podaję to ewidentnie widzę radość w oczach i uśmiech na buzi kocham to! I skoro Gustaw przez cały dzień daje mamie trochę swobody i czasu na przyziemne sprawy, takie jak prysznic czy odkurzanie...to i mama daje synowi co może najwięcej. Obowiązkowo spacer w naszym parku, niejeden dorosły może nam pozazdrościć....codziennie nad morzem! I ja jestem przeszczęśliwa, że temu mojemu mogę zasponsorować drzemkę w ciszy i na świeżym powietrzu...a nie przy ruchliwej ulicy czy na blokowisku...a w razie niepogody jedziemy do znajomych i innych dzieci...W Guciu nie tylko ja jestem zakochana! Jego 3letnia koleżanka Zuzia, leży obok niego na brzuszku, trzyma za rączkę i podaje zabawki...taaak, tak ten chłopiec czaruje i każdą chwilę spędzamy razem, bawimy się i wygłupiamy...a kiedy jest czas zmiany pieluszki, a Gustaw szaleje i się obkręca to trzeba go uspokoić...i jest coś co ma po mamie...gilgotki! I ja wiem najlepiej gdzie one są! i gdy w ogólnym rozrachunku dzień kończymy na plus, tj. więcej radości niż płaczu to jestem spełniona i gdy zachwalam Gucia mówiąc rodzinie i znajomym, że przesypia całą nockę od 20 do 6, to w odpowiedzi słyszę, że nie wiem co znaczy mieć dziecko....ale nie kochani! Ja wiem co znaczy mieć CUDOWNE dziecko kocham Gucia

Nikt jeszcze nie rozpoczął dyskusji w tym wątku. Dodaj komantarz jako pierwsza!

logo

Portal MyMamy.pl pomaga poznać i skontaktować się z innymi rodzicami w okolicy oraz udostępniać im różne informacje i materiały