ScrollToTop
magazyn mamy

MACIERZYŃSTWO - HISTORIA PRAWDZIWA (ZA KULISAMI)

Data: 01 grudzień 2016 Autor Mama Sylwia Cichoń

MACIERZYŃSTWO - HISTORIA PRAWDZIWA (ZA KULISAMI)



Macierzystwo to zupełnie nowy dział w życiu kobiety, który już na zawsze odmienia jej życie i odwraca je "do góry nogami". Z mojego doświadczenia mogę stwierdzić, że to na prawdę bezgranicznia i wielka miłość do dziecka czyni macierzystwo - tak pięknym rozdzialem, niepowtarzalnym, cudownym, ale.... No właśnie to "ale"... Nie chce tutaj wyjść na matkę, która narzeka, marudzi, nie docenia tego co ma. Nie! Nie o to mi chodzi drogie czytelniczki - też mamusie. Chce poprostu napisać kilka rzeczy, które trochę obalą te "cukierkowe" obrazki i opisy macierzynstwa, pokazane nam przez internet i prasę .Chce opowiedzieć jak jest naprawdę, jakie trudne momenty bywają, sytuacje, dylematy. Ja - zwykła matka, która na codzień się z tym boryka. Mysle, że wiele matek, które to będą czytać,  doskonale mnie zrozumie i utożsami się z wieloma tymi sytuacjami.

Po pierwsze - chce poruszyć temat wiedzy o dziecku. Jest mnóstwo książek i artykułów dotyczących wychowania, odżywiania i pielęgnacji niemowląt i dzieci. Mówi się o tym w mediach.  Słyszymy porady od doświadczonych mam z naszych rodzin czy znajomych. Tyle tego jest, a jednak kobieta która zostaje po raz pierwszy matką - poprostu tonie w stosie tych wszystkich informacji i nadal nie wie jak powinna postąpić w danej sytuacji. Może to wydaje się absurdem, bo ma na "wyciągnięcie ręki" internet i te różne porady, ale i tak się w tym wszystkim gubi. Dodatkowo presja "dobrych rad" ze strony doświadczonych babć, mam i znajomych jeszcze bardziej ją przytłacza. Zmeczona, niewyspana, nie myśli "trzeźwo",  ale jednak musi podejmować trafne, zgodne z jej intuicją kroki w wychowaniu swojego maleństwa.  Jest to bardzo ciężkie , gdyż sytuacje są trudne, a każde dziecko jest inne i nie zawsze zadziała ten sam "złoty środek".  Nawał informacji nie pomaga i tak naprawdę tylko matka "sama w sobie"  znajdzie w końcu odpowiednie wyjście czy rozwiązanie w danej sytuacji z dzieckiem.  Zanim to nastąpi - jest wiele bijacych się myśli w głowie i walki serca z rozumem: "Czy ja postępuje właściwe?"  "Czy nie zaszkodze dziecku?" "Czy mam zrobić to co podpowiada mi serce czy rozum?" Czasami warto posłuchać właśnie swojego serca - serca matki. Nie wszystko jest jasne i jednoznaczne na pierwszy rzut oka, a pozatym wiele razy matka musi pokonać swoje słabości i wątpliwości by pomóc maluszkowi. Często tak miałam...np dwie różne opinie lekarzy i którą wybrać?  Sprzeczne informacje dot odżywiania niemowląt w kilku książkach - która jest najlepszą? Czy poprostu pokonanie swojego lęku przed jazda autem o dużych gabarytach, żeby tylko szybko dowiezc niemowlę do szpitala, a nie ma wtedy właśnie nikogo kto by pomógł... Takie sytuacje naprawdę się zdarzają i to wszystkim matkom.

Po drugie - chce poruszyć kwestię wyglądu i samopoczucia matki.  Nie jest gładka i ciągle pachnąca i świecąca. Nie! Bo nawet gdy znajdzie czas na podstawowe czynności higieniczno - pielęgnacyjne, to ciagle ma w głowie swoje dziecko: " Czy podczas gdy biorę prysznic - ono się nie obudzi? " Tak, prysznic...Nie gorącą, pachnąca olejkami kąpiel z pianą i herbata obok. Tylko szybki prysznic, podczas którego wybiega z łazienki i nasluchuje czy dziecko się nie obudziło, nawet biorąc pod uwagę fakt, że elektroniczna niania jest w pokoju. To poprostu nieuzasadniony lęk. A makijaż?  Pomalowanie czasem paznokci? Zwykły kwadrans na kanapie z kawą? To już w ogóle nie wchodzi w grę przy ciagle raczkujacym czy biegajacym wszędzie maluchu.  Czasami matka nawet pozwoli dziecku wyrzucić już wszystkie garnki czy chochelki z szafki, żeby tylko mieć tą chwilę spokoju dla siebie. Dzieci mają to do siebie, że zabawki są raczej "be",  ale za to w kuchennych szafkach są same skarby.  No i ta właśnie matka woli to wszystko potem sprzątać godzinę, ale mieć teraz tą jedną chwilę spokoju dla siebie. Chce choć przez moment poczuć się piękna lub zrelaksowana. To naprawdę dodaje pewności siebie i wiary we własne siły na dalsze wyzwania.

Po trzecie - kwestia, jak ja to nazywam "wielbłąda".
Matka wychodząca gdziekolwiek z dzieckiem - nie ma czasu ani siły stroic się w piękne sukienki, płaszczyki, buty na wysokim obcasie, tylko często ubiera dresy i trampki, mało tego - nie zabiera zwykle nawet swojej torebki tylko torbę wózkową z pieluchami, chusteczkami, butelkami, a w zimę dochodzi jeszcze termos, ubranka na zmianę, zapasowe rękawiczki i wiele wiele innych.  Przy dziecku trzeba mieć poprostu wszystko!  No i tak idzie jak ten wielbłąd z dzieckiem, wózkiem i torbą cała zdyszana i spocona. Tak to właśnie wygląda.

Napisałam ten felieton - powtarzam - nie dlatego, żeby narzekać na macierzystwo.  Chce pokazać - że macierzystwo ma swoje blaski i cienie i nie zawsze jest tak "słodko i pięknie", ale matka jakoś musi sobie ze wszystkim radzić. I robi to! Ma ona ciagle różne wyzwania i dylematy, naprawdę pokazuje siłę i wytrwałośc swoim postępowaniem. Poświęca wszystko czym jest i co ma - dla dziecka, bo je kocha najbardziej na świecie :-) Chciałam się tym poprostu podzielić i napisać jak jest u mnie bo u Was drogie mamusie jest na pewno podobnie. Chcialabym także, abyście poczuly się naprawdę docenione i zdały sobie sprawę z tego jakie wyzwania codziennie podejmujecie, jakie bariery pokonujecie i jakie problemy rozwiązujecie.  Matka to osoba o niesamowitej mocy i pomysłowości. Doceniam każda matkę, bo solidaryzuje się z Wami wszystkimi i Wy też docencie siebie i bądźcie z siebie dumne w głębi serca. Jesteśmy wielkie kochane mamusie!!! :-) Dziękuję za przeczytanie i zrozumienie. Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie serdecznie :-)

Nikt jeszcze nie rozpoczął dyskusji w tym wątku. Dodaj komantarz jako pierwsza!

logo

Portal MyMamy.pl pomaga poznać i skontaktować się z innymi rodzicami w okolicy oraz udostępniać im różne informacje i materiały