ScrollToTop
magazyn mamy

Po pierwsze jedz wszystko, czyli fakty i mity o diecie w trakcie karmienia piersią

Data: 04 sierpień 2016

Tak lubiane przez wszystkich słowo DIETA, kojarzy się głównie z ograniczeniami, odchudzaniem, zakazami i głodówką. W rzeczywistości, aby tego określenia używać w odniesieniu do okresu laktacji, musimy zrozumieć, że dieta (z stgr. δίαιτα diaita – "styl życia") to nic innego jak sposób odżywiania, opierający się na zasadach zbilansowanych i pełnowartościowych posiłków.

 

Przez dziesiątki lat powstało wiele faktów i mitów na temat tego co może, a czego nie powinna jeść kobieta karmiąca piersią. Jedne były całkiem logiczne, inne opierały się na małej jeszcze wiedzy na temat tego, jak naprawdę powstaje mleko kobiece i z jakich składników jest syntetyzowane. Zatem konkrety.

 

W tej sytuacji sprawdzi się powiedzenie: „Liczy się jakość a nie ilość”. Trafia w sedno sprawy. O ile po porodzie, jeśli matka karmi piersią, zmienia się zapotrzebowanie kaloryczne do około 2500-2800 kcal na dobę, to ogólne reguły żywieniowe pozostają w zasadzie takie same jak w okresie ciąży (kiedy to też wzrasta zapotrzebowanie kaloryczne!). Należy zapoznać się z piramidą zdrowego żywienia, która wskazuje, że należy spożywać: co najmniej 5 porcji produktów zbożowych, 4 porcje warzyw i 3 owoców, 3 porcje nabiału, jedną ryb/drobiu/grochu/fasoli czy innego mięsa, tłuszcze w postaci olejów roślinnych i miękkich margaryn. (piramida dostępna na większości stron o żywieniu i nie tylko)

 

 Tak lubiane przez wszystkich słowo DIETA, kojarzy się głównie z ograniczeniami, odchudzaniem, zakazami i głodówką. W rzeczywistości, aby tego określenia używać w odniesieniu do okresu laktacji, musimy zrozumieć, że dieta (z stgr. δίαιτα diaita – "styl życia") to nic innego jak sposób odżywiania, opierający się na zasadach zbilansowanych i pełnowartościowych posiłków.

 

Przez dziesiątki lat powstało wiele faktów i mitów na temat tego co może, a czego nie powinna jeść kobieta karmiąca piersią. Jedne były całkiem logiczne, inne opierały się na małej jeszcze wiedzy na temat tego, jak naprawdę powstaje mleko kobiece i z jakich składników jest syntetyzowane. Zatem konkrety.

 

W tej sytuacji sprawdzi się powiedzenie: „Liczy się jakość a nie ilość”. Trafia w sedno sprawy. O ile po porodzie, jeśli matka karmi piersią, zmienia się zapotrzebowanie kaloryczne do około 2500-2800 kcal na dobę, to ogólne reguły żywieniowe pozostają w zasadzie takie same jak w okresie ciąży (kiedy to też wzrasta zapotrzebowanie kaloryczne!). Należy zapoznać się z piramidą zdrowego żywienia, która wskazuje, że należy spożywać: co najmniej 5 porcji produktów zbożowych, 4 porcje warzyw i 3 owoców, 3 porcje nabiału, jedną ryb/drobiu/grochu/fasoli czy innego mięsa, tłuszcze w postaci olejów roślinnych i miękkich margaryn. (piramida dostępna na większości stron o żywieniu i nie tylko)

 

Tłuszcze: powinny stanowić ok. 30% ogólnej wartości kalorycznej na dobę, z tego około 10% mogą to być tłuszcze nasycone. Istotne jest, że zawartość tłuszczu w mleku matki nie zależy od diety, natomiast jego jakość już tak. Dlatego należy spożywać dużo NKT (nienasyconych kwasów tłuszczowych), w tym Omega 3 i Omega 6, a unikać utwardzanych tłuszczów roślinnych, ze względu na izomery trans.

 

Białko: powinno stanowić około 12-15% ogólnej wartości kalorycznej na dobę. Powinno przeważać białko zwierzęce (ok. 60%). Istotne jest również spożywanie nabiału, z zastrzeżeniem, iż niekoniecznie musi to być MLEKO w czystej postaci. Twarogi, sery i inne przetworzone produkty nabiałowe, będą równie (o ile nie bardziej) korzystne.

 

Węglowodany: 55-60% ogólnej wartości kalorycznej na dobę. Istotne jest, aby były to produkty pełnoziarniste, zbożowe – czyli po prostu ZDROWE. Nie należy przesadzać z cukrem spożywczym – maksymalnie 10% wartości energetycznej każdego posiłku. Pamiętajmy natomiast o błonniku, którego zapotrzebowanie oscyluje w granicach 20-40g na dobę.

 

Jeśli w ciąży nie stwierdzono niedoborów składników mineralnych, to ich suplementacja, przy dobrze zbilansowanej diecie, nie jest konieczna.

 

Fakty i mity:

 

Faktem jest, że karmiąc piersią, łatwiej osiągnąć figurę sprzed ciąży. W ciągu pierwszego tygodnia waga spada o ok. 8 kg (kolejny 1 kg do końca miesiąca). Mitem jest, że trzeba w tym celu ograniczać kalorie spożywane każdego dnia. Wydatek energetyczny na produkcję pokarmu dla dziecka wynosi ok 750 kcal na dobę, z czego przez pierwsze 3 miesiące około 170 kcal pochodzi ze zgromadzonej w ciąży tk. tłuszczowej.

 

Faktem jest, że jeśli ograniczymy liczbę kalorii, to zmniejszy się ILOŚĆ wytwarzanego mleka, dlatego nie będzie w stanie zaspokoić potrzeb energetycznych rozwijającego się dziecka. Na szczęście skład mleka nie zmieni się. Mitem jest, że eliminując z diety produkty ogólnie przyjęte za alergizujące lub „niebezpieczne”, uchronimy dziecko przez alergią pokarmową, wysypkami, kolką. NIE MA (!) żadnych naukowych dowodów na to, że dieta eliminacyjna u matki wpłynie prozdrowotnie na organizm dziecka. Tym bardziej, że znając mechanizm powstawania mleka wiemy, że składniki pokarmowe (te „niebezpieczne” w ogólnym mniemaniu) nie przejdą w postaci niezmienionej do organizmu dziecka. Dlatego właśnie:

 

TAK – można pić napoje gazowane! Bąbelki naprawdę do mleka nie „przejdą”

TAK – można pić kawę – do 3 filiżanek dziennie lub herbatę – do 5 dziennie

TAK – można jeść czekoladę, masło orzechowe czy inne słodycze (uwaga KALORIE!)

TAK – można pić mleko

TAK – można jeść truskawki, cytrusy i inne sezonowe owoce

TAK – surówka z kapusty kiszonej i zupa ogórkowa to samo zdrowie

 

NIE – nie trzeba ograniczać kalorii aby schudnąć – liczą się zbilansowane posiłki lekkostrawne

NIE – eliminacja danej grupy produktów „na wszelki wypadek” niczemu nie służy

NIE – wzdęcia i inne problemy jelitowe matki po grochu czy kapuście przez mleko nie przejdą

 

 

 

Zatem smacznego!! ;)

Paulina Podolska-Słoń

Mgr położnictwa

Certyfikowany Doradca Laktacyjny

 

 

 

 

 

 

Aleksandra
2016-08-05 12:49:30

Ja też się nasłuchałam różnych różności na temat diet podczas karmienia piersią. Te cudne rady dawały mi moja mama i oczywiście teściowa. Nie powiem na początku sie do nich stosowałam nie jadłam czekolady choć mialam na nią wielką ochotę cytrusy były mi zabronione itp. pierdoły. Zmieniło się wszystko jak przyszła do nas położna środowiskowa do dzidziusia ja się jej zapytałam czy to prawda co mi mówią mama i teściowa to uśmiechnęła się i powiedziała mi że mogę jeść wszystko na co mam ochotę i jeszcze wytłumaczyła tym dwóm ciocią dobra rada że się mylą ... heheh to tym co powiedziała położna to były na mnie obrażone przez jakiś czas , ale przeszło im bo przecież nie mogły nie odwiedzić swojej małej wnuczki. Więc do tej pory jem to co chcę bo nadal karmię piersią :)

Paulina
2016-08-05 13:50:26

Właśnie w tym cały problem, że kiedyś "wytyczne" były inne. Dlatego warto zaufać położnej/lekarzowi, którzy tę swoją wiedzę muszą stale pogłębiać uaktualniać. ;)

logo

Portal MyMamy.pl pomaga poznać i skontaktować się z innymi rodzicami w okolicy oraz udostępniać im różne informacje i materiały