ScrollToTop
magazyn mamy

RYTUAŁY W ŻYCIU DZIECKA – IDEALIZOWANIE CZY RADOSNA CODZIENNOŚĆ

Data: 25 styczeń 2017 Autor Mama Sylwia Cichoń

Drogie mamusie! Każda z nas już od urodzenia naszych dzieciątek "wypracowała" z nimi Wasze wspólne rytuały w codzienności. Jednym z nas udało się to zrobić sprawniej, innym wolniej, rytuały te "przechodziły" pewnie wiele modyfikacji i prób – zanim stały się prawie idealne dla Was i Waszych dzieci. Dlaczego prawie? O tym powiem w dalszej części. Jedno jest pewne: rytuały są bardzo ważnymi elementami w codzienności maluszków, które budują ich więź z mamą i/lub tatą, dają poczucie miłości, bezpieczeństwa, akceptacji, stabilizacji oraz są niezmiernie ważne dla prawidłowego rozwoju naszych pociech. Rytuały w naszych domach to m.in.: stałe godziny posiłków, ulubione zabawy z dziećmi, ustalone pory spacerów, czas drzemki, wieczorna  kąpiel, sposoby usypiania pociech, czyli te nasze kołysanki i przytulanie oraz wiele innych. Każda z nas mogłaby pewnie dopisać coś jeszcze do tej listy lub ją zmodyfikować, gdyż macie własne rytuały, które w efekcie tworzą harmonogramy/plany dnia z Waszymi dzieciaczkami. Chcemy – drogie mamusie, aby były piękne, obrazkowe wręcz...jak w reklamach, gdzie dzieci jedzą ze smakiem, bawią się w kąpieli kaczuszkami, siedzą grzecznie w wózku czy usypiają przy kołysaniu. Takie kreujemy w sobie wyobrażenia dzięki mediom z którymi stykamy się na co dzień. Rzeczywistość jest jednak trochę inna i nie zawsze te sytuacje tak właśnie wyglądają.

No dobrze...trochę teorii, już było, a teraz czas na prawdziwe opowieści związane z tymi właśnie rytuałami, które pewnie też już znacie z każdej strony drogie czytelniczki. Oczywiście to, że są niezmiernie ważne w codzienności – to jest bezdyskusyjne. Jednakże to co widzimy w reklamach – to jedno ale to jak "się odbywają naprawdę" – to drugie. No z naszego wspólnego, rocznego już doświadczenia mogę bardzo wiele powiedzieć na ten temat :)

Po pierwsze – jak to jest z tymi posiłkami? Synuś ma już roczek, więc od dawna mamy ustalone pory posiłków. Staram się dbać o to, aby było ich 5 w ciągu dnia oraz by odstęp czasowy wynosił ok 2-3 godziny no i aby synek jadł na spokojnie i z uśmiechem na ustach – w taki sposób buduję prawidłowe nawyki żywieniowe mojego synka i jest to nasz taki rytuał, tego się staram trzymać. Już nie chodzi o te reklamy, bo nie działają (w tej akurat kwestii) na mnie w znacznym stopniu. Zależy mi po prostu na aspekcie zdrowotnym synka – jego prawidłowym rozwoju. No ale mama ma własne wyobrażenie, a dziecko robi swoje :) Ustalone godziny nie zawsze wychodzą, gdyż jestem typem "mamy podróżniczki" i często gdzieś jedziemy, coś robimy, mamy różne sprawy, zajęcia, odwiedziny. No więc, przyznaję się tutaj do mojej małej winy. Oczywiście o spokoju nie ma mowy, musi być bajka albo ogólnie tv, mały się wierci, wychodzi z krzesła albo tańczy – podskakując na pupie. Macha rękami, jedzenie ląduje wszędzie tylko nie w budzi. Sam też już miesza łyżeczką w miseczce, ale jednak lepsze jest wybieranie jedzenia rączkami i robienie sobie "makijażu". No i jak go tu spokojnie karmić i się już nie śmiać, taki wiek i już, a więc synek zmodyfikował tenże rytuał po swojemu jak widać :) Często się z nim po prostu śmieję, bo tylko to mi zostało, choć czasami też już mam dość jak każdy i jestem zmęczona, bo to niezła gimnastyka połączona z bezsilnością – dobrze o tym wiecie drogie mamy.

Kolejny nasz rytuał – spacerem jest zwany, ale chyba tylko przez moją osobę. Synek na pewno tego tak nie interpretuje. Gdy wychodzimy - ani myśli siedzieć w spacerówce, wszystko dookoła jest tak ciekawe, że nie mógłby zmarnować takiej szansy i po prostu – siedzieć, albo nie daj Boże – spać (dla mojej uciechy :). Biega wszędzie, a ja z wózkiem za nim i spacerem tego nie można nazwać, tylko biegiem i ćwiczeniami cardio. No w sumie powinnam się cieszyć, bo schudnę, ale jednak chciałoby się po prostu iść, oddychać w spokoju leśnym powietrzem czy podziwiać parkowe widoki. Czy synek się w końcu zmęczy? Tak, oczywiście, że tak. Zasypia w wózku dokładnie 5 minut przed wejściem do domu, a więc ani na spacerze nie odetchnęłam, ani w domu, gdyż obowiązki już czekają, gdy tylko dziecko śpi :).

Kąpiel już od urodzenia jest naszym codziennym rytuałem. Na początku było milutko i słodziutko, bo synuś leżał w wannie i machał swoimi malutkimi rączkami i nóżkami. Jakiż to był cudny widok i radość kąpania tego małego okruszka. Z kolejnymi miesiącami mój urwisek oczywiście dorastał i zmieniał ten rytuał "po swojemu", aż do tego stopnia, że dziś nie można już tego nazwać kąpielą, tylko bitwą wodną i to na kilka frontów :) Synek wpada po prostu w szaleństwo jak tylko wsadzę go do wody, zabawki lądują wszędzie, oczywiście szampony i płyny do kąpieli też. No a gdy niema już co wyrzucać, przychodzi czas na lanie wodą wszędzie, cała łazienka aż cieknie, ja biegam z mopem, a synek dalej robi swoje. Powiecie, że jestem przewrażliwiona z tym wycieraniem, zamiast się bawić z dzieckiem, ale synek naprawdę nie żałuje tej wody i leje gdzie popadnie. Gdy już nawet na mnie niema suchej nitki, biorę się za mycie mojego urwiska, bo wcześniej nawet nie było takiej szansy, był zajęty po uszy. No więc choć jestem ubrana – to też wykąpana :).

Rytuał usypiania wygląda różnie. Po bardzo , bardzo energicznym dniu, synuś szybko zasypia przy butli i odkładam go do łóżeczka. Jednak częściej jest tak, że podczas picia mleczka w moich tulących ramionach, synek po prostu – nie próżnuje. Musi wtedy dokładnie zbadać mój nos, oczy, policzki, nie zaszkodzi też mnie trochę połaskotać lub poszczypać, a co..:) No i jak ja mam stwarzać mu nastrój spokoju i usypiania, jak mam śpiewać kołysankę – nie śmiejąc się, co na pewno nie prowadzi do uśpienia go, nawet pomimo wypicia całej butelki mleka. Zawsze towarzyszy nam grający miś z projektorem, jednakże synek przed zaśnięciem przy nim, musi 20 albo i więcej razy naciskać ten jakże wtedy ciekawy guziczek w swoim misiu no i zabawa trwa w najlepsze. W końcu kończy się na tym, że ja już powoli usypiam, a on biega po całym pokoju z misiem. Staram się nie zasypiać, ale moje oczy po całym dniu odmawiają już powoli posłuszeństwa. No i tak patrzę na to moje wesoło biegające dziecko, które z czasem powoli przychodzi do mnie się tulić, turlać po łóżku, opowiada sobie coś pod nosem leżąc obok mnie i często tak właśnie zasypia, a czasami pomaga jeszcze pierś, która już całkowicie skutecznie go usypia :).

No i widzicie kochane mamy jak to u nas wygląda z tymi rytuałami. Tworzą naszą codzienność, wyglądają różnie, pozostawiają mi wiele do życzenia, ale są i to jest najważniejsze. Nawet to jedzenie na ścianach i podłodze w kuchni, czy siłowanie się z wózkiem i bieganina na spacerze lub ten potop w łazience – tego nie zmienią. Gdy już czasami mam dość, poddaję się i siadam, mówię sobie: " No dobra...ważne, że dziecko jest zdrowe, wesołe, ma te swoje przyzwyczajenia, które dzieli ze mną, bo jesteśmy wtedy razem i budujemy tą naszą więź a to jest najważniejsze". Jak każda mama – staram się stworzyć bezpieczeństwo i stabilizację dziecku, więc wdrożyłam te codzienne rytuały, które przecież nie muszą być takie idealne po mojej myśli, bo to dziecko jest tym "testerem" – to ono ma mieć z tego radość. Sprzątanie i bieganie zawsze będzie i tego już nie zmienimy. Nie starajmy się być takie zbyt perfekcyjne, idealne, systematyczne – bo ja też do tego dążyłam i w końcu zrezygnowałam. Miałam swoje wyobrażenia o wspaniałych rytuałach, które będą takie piękne i bez zarzutu. No i w efekcie przecież są...ale na sposób dziecka. Wszystko co robi – daje mu radość, która jest prawdziwa i szczera, bo dzieci przecież takie są. Żyjmy po prostu codziennością z naszymi pociechami, nie planujmy za dużo, nie wyobrażajmy sobie Bóg wie czego drogie mamy, bo dziecko i tak to zmodyfikuje. Reklamy i tak zawsze będą „próbowały” narzucać nam swoje idealne schematy i tego nie unikniemy. Ważne, żeby te codzienne rytuały dawały dziecku nie tylko poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, ale także mnóstwo radości i śmiechu, oczywiście tak dzieciom jak i nam – nawet pomimo tego zmęczenia i resztek sił. Przecież jesteśmy mamami i potrafimy zdziałać cuda:) Pozdrawiam Was serdecznie:)

 

Nikt jeszcze nie rozpoczął dyskusji w tym wątku. Dodaj komantarz jako pierwsza!

logo

Portal MyMamy.pl pomaga poznać i skontaktować się z innymi rodzicami w okolicy oraz udostępniać im różne informacje i materiały