ScrollToTop
magazyn mamy

Wpadki codzienne Matki - czyli spuścić dziecko z oka na .... chwilę;)

Data: 13 marzec 2017 Autor Mama Sylwia Cichoń

Dziecko potrafi nas zaskoczyć drogie mamusie i to nie raz nie dwa. Nawet sobie czasem nie wyobrażamy, jakie pomysły przychodzą mu do tej małej, sprytnej główki. Mój synuś zaskakuje mnie od kiedy tylko zaczął chodzić i powoli rozumować co, jak i gdzie. Mam oczywiście na myśli: co by tu spsocić, coś wyjąć, coś schować i te różne :). No i już wielokrotnie się o tym przekonałam.

Kiedyś jechałam z ważną sprawą do prawnika i miałam odwieźć małego na ten czas do mojej mamy, na którą zawsze mogę liczyć. No i szykuję się, ubieram, pakuję dokumenty do torebki i coś do jedzenia. Zeszłam z moimi rzeczami do kuchni i zrobiłam małemu herbatkę na drogę, a on w tym czasie bawił się w swoim plastikowym domku. Zawiozłam synka do mamy i pojechałam. Gdy podczas rozmowy przyszło mi wyjąć portfel z dokumentami – myślałam, że spalę się ze wstydu. Cały się kleił od chrupków kukurydzianych połączonych ze śliną mojego urwisa, był oślizgły i cały brudny. Na dodatek zajrzałam wtedy jeszcze do środka torebki i czekały na mnie kolejne niespodzianki w postaci mnóstwa chrupków i herbatników w środku oraz moich bułek i batona - pogniecionych do „deski”. Pomyślałam: „Dziękuję Ci synku, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła”. Oczywiście prawnik (mecenas ze stanowczą mimiką twarzy, już w prawie podeszłym wieku) mimo wszystko nie umiał powstrzymać się ze śmiechu, a ja tłumaczyłam swoje niedopatrzenie w kuchni, gdzie synek zapewne przytaszczył sobie moją torebkę do domku i tam wykonał swój niecny plan,a ja spiesząc się – niczego nie zauważyłam. Oczywiście dalsze spotkanie przebiegało już z moją zawstydzoną miną, ale udało mi się skupić na sprawie i dojść do jej rozwiązania. Chyba już nie odwiedzę tego prawnika, choć mam wielką nadzieję, że nie wziął mnie za jakąś dziwną, poplątaną matkę, która pozwala dziecku grzebać w swojej torebce :).

Co jeszcze mój synek mi zgotował, chcecie wiedzieć? No to słuchajcie kochane mamusie. To kolejny przypadek pomysłowości i małej złośliwości mojego synka. Zazwyczaj jest wieczorem tak, że kąpiemy się z synkiem i później ja spłukuję wannę, układam zabawki i szampony no i wycieram wszędzie tą „powódź”, a on w tym czasie biega te kilka minut w ręczniku po łazience, bo usiedzieć w miejscu to nie potrafi , oj nie :). No i na wieszaku przy ścianie wisi taka zamykana torba z moją szczoteczką, pastą, grzebieniem itp. Nigdy nie pozwalam mu jej otwierać i wyjmować tych rzeczy, a szczególnie szczoteczki z którą uwielbia biegać. No ale staram się być konsekwentna i mu nie pozwalam otwierać tej torby, co spotyka się z buntem i płaczem. No i tego wieczoru płukałam wannę i układałam te zabawki i chyba się musiałam zamyślić, bo inaczej bym na pewno usłyszała, że otwiera tą torbę. To, że wyjął z niej oczywiście szczoteczkę – to jedno, ale to że z prędkością światła podbiegł już z nią do kibelka i mieszał z radością w wodzie– to drugie. Nie wiem tylko czy to była radość sama z siebie, czy taka radość perfidna - „Nie pozwoliłaś mi, to ja Ci teraz pokaże mamo”. Nie chce nawet myśleć co by było, gdybym tej sytuacji nie zauważyła... hahaha :)

No i kolejna odsłona mojego pomysłowego synka. Przy wejściu do naszego pokoju, w korytarzu mamy bramki, żeby mały nie spadł ze schodów. Za bramkami jest miejsce naszej Pumci (czarnego kotka), gdzie ma miseczki z jedzeniem i wodą. Kiedyś wycierałam kurze, a synek się bawił maskotkami w korytarzu obok bramek. Myślę sobie: „ Ale fajnie się dziecko bawi i jest grzeczne”, zaglądałam co jakiś czas do niego i się nadal ślicznie bawił. No i spokojnie sobie sprzątałam. Po jakimś czasie wbiegł do pokoju i chodził sobie wszędzie, otwierając półki z ubraniami, których mu nie pozwalam otwierać. Akurat stałam na krześle – wycierając nadal kurze i nie widziałam dokładnie co on ma na dłoniach, a miał...jedzenie od kota i tymi właśnie rękami grzebał w moich i męża ubraniach. Zanim zeszłam, zdąrzył już ubrudzić mnóstwo ubrań karmą od kota, której zapach też nie należy do najpiękniejszych. Czemu akurat musiał tą półkę otworzyć? Nie wiem. Może to był przypadek, a może specjalnie. Dziękowałam tylko Bogu, że moje ostatnio kupione nowe i wcale nie tanie ubrania leżały na desce do prasowania i mały ich nie dorwał. No ale te nasze w półce też nie zasłużyły na taki los :) Oczywiście umyliśmy rączki, ubrania trafiły do pralki i wlałam tam chyba czego da, żeby tylko plamy i zapach – zeszły. Od razu na drugi dzień zrobiłam małe przemeblowanie i nasze rzeczy dałam już do wyższych półek, ale znając życie i mojego urwisa – na pewno znów coś wymyśli. Poza tym nie wiem jak on dosięgnął do tej miseczki. Musiała stać akurat bliżej bramki, kot ją przesunął czy nie wiem jaki piernik :).

Tak więc mamusie, to tylko niektóre z historii, które oferuje mi mój synek, a będzie pewnie jeszcze więcej. Im starszy – tym więcej rozumu i pomysłów, więc muszę uzbroić się w jeszcze większe stalowe nerwy i anielską cierpliwość – tylko to mnie uratuje :). Wiem, że to były też trochę takie moje wpadki, bo po co zostawiałam tą torebkę w kuchni na krześle, dlaczego rzeczy z torby w łazience nie przeniosłam do górnej szuflady albo przynajmniej jej nie przewiesiłam, no i ubrania w dolnych półkach? To nie był dobry pomysł. Dopiero teraz to widzę, no ale człowiek uczy się na błędach, a matka to już dopiero...Czyż nie drogie mamusie? :) Trzymajcie się ;) Pozdrawiam

           

 

 

 

 

 

 

Nikt jeszcze nie rozpoczął dyskusji w tym wątku. Dodaj komantarz jako pierwsza!

logo

Portal MyMamy.pl pomaga poznać i skontaktować się z innymi rodzicami w okolicy oraz udostępniać im różne informacje i materiały